Liczniki odwiedzin
Kategorie: Wszystkie | UWAGA! | malarstwo | różności. | szkicownik | takie tam | zapiski
RSS
czwartek, 18 marca 2010
kwiaty

Dzisiaj tak krótko. Bo czasu nie mam (jak zwykle..)

Olej, blejtram. (chyba 33x50. nie pamiętam teraz).

Może następnym razem dłużej będzie.

Pozdrawiam!

niedziela, 14 lutego 2010
a więc.

Ferie niestety dobiegły końca. Bardzo mi z tego powodu przykro, iż miło było sobie trochę poleniuchować (akurat tak się wyleniuchowałam, że szok normlanie!)

W związku z tym końcem dwutygodniowej laby czas znowu ruszyć do szkoły. Straasznie mi się nie chce. Przeraża mnie to poranne wstawanie.

Nie mam w ogóle czasu pisać. Trochę też nie mam ochoty. Myślałam czasami nad usunięciem bloga. Albo 'przeprowadzką'. Ale kurcze - sentyment mam do tego bloga, no! I cóż zrobić:)

W ferie powstał obraz. Mam lekkie zaległości z pokazywaniem prac - zdaża się. I w ogóle dzisiaj przez pewien incydent jakoś mnie na przemyslenia wzięło. I tak sobie myslę że nie lubię zimy jadąc samochodem - szczególnie gdy pada, na drodze jest lód i nic nie można zrobić jak w naszym dzisiejszym przypadku. Cóż.

Kurcze... Serio szkoda by zostawiać to miejsce. Ale chyba kiedyś będzie trzeba. Tyle

Juśka.

niedziela, 27 grudnia 2009
Święta, święta i po świętach

I już po świętach. Ten czas strasznie szybko mi minął. W zasadzie nie odczułam ich tak jak kiedyś. Gdy przypomnę sobie jak kiedyś wyglądały w moich oczach święta, zaczynam się do siebie uśmiechać. Pamiętam, jak zawsze czekałam na ten czas. Wszystko wyglądało jakoś tak inaczej. Czas płynął wolniej, święta przeważnie były białe.. A teraz? Święta bez śniegu, czas pędzi jak szalony, świąteczne dni nie różnią się praktycznie niczym od tych normalnych. Może tym, że spotykam się z całą rodziną itp. To już nie to samo, co kiedyś. Trochę mi tego brakuje:P

Wczoraj wybrałam się z moją rodzinką na spacer. Wylała rzeka, pozalewała łąki. Dla mnie to magiczny widok. Jeszcze ten silny wiatr. Wszystko wyglądało tak cudownie.. I to wyglądające słońce, które ciepło oświetlało zalane łąki. Nie do opisania. Wtedy poczułam się jak mały dzieciak :) Gdy szliśmy pod wiatr, wystarczyło lekko podskoczyć, a on odsuwał mnie do tyłu. Zabawne uczucie:P Żałowałam, że rozładował mi się aparat - zrobiłabym wtedy masę zdjęć. Musieliśmy jednak zadowolić się aparatem z telefonu. Lepsze to niż nic:P NA rzece powstawały małe wiry. Podobało mi się to. Później wszyscy zeszliśmy poniżej drogi. Wtedy było widać doskonale, że brakowało ok pół metra wody, żeby zrównała się z mostem. Kurczę, pamiętam jak jeszcze kilka lat wstecz siadałam ze znajomymi nieopodal mostu, na tzw. skałkach. Wspomnienia:P

Gdy wracaliśmy wiatr wiał nam w plecy. Można było wtedy biec bez żadnego wysiłku. Bardzo przyjemne:) Zaczęłam się kręcić dookoła. Czułam się taka wolna. Najbardziej podobało mi się gdy wiatr poruszał wodę na łąkach. Wyglądało to tak, jakby wielka ławica ryb w zawrotnej prędkości popłynęła w łąki. Magia:)

Mam tylko kilka zdjęć które i tak nie ukazują tego całego piękna. Tam trzeba było się po prostu znaleźć. Tyle... :)  Bo kto nie widział, nigdy nie zrozumie mojego zachwytu i tego co czułam:) Wieś, a tak cieszy... :)

Więcej nie będę wstawiała. Bo i nie ma po co:P Zdjęcia zrobił mój brat :)

I ruszam się przejść, bo takie ciepłe popołudniowe słońce mnie bardzo zachęca.

A i niech mi ktoś powie, że wieś nie jest piękna...

Pozdrawiam!

czwartek, 24 grudnia 2009
Wesołych Świąt:)

Z okazji Bożego Narodzenia chciałabym życzyć wszystkim radosnych, pełnych ciepła, miłości i magicznej atmosfery Świąt. Aby wszystkim spełniły się najskrytsze marzenia.

Oczywiście życzę również udanej zabawy sylwestrowej i Szczęśliwego Nowego 2010 roku! (tak, ale ten czas szybko leci:P ) Oby był jeszcze lepszy niż ten 2009. :)

WESOŁYCH ŚWIĄT!

Justyna:)

piątek, 18 grudnia 2009
grrr....

Jestem wściekła. Jedną notatkę piszę już 4 raz - za każdym razem coś się dzieje i dupka. Wszystko zanika, wypociny na marne. Już nie będę pisała od nowa tego wszystkiego - zwyczajnie mam dosyć i mi się nie chce. A zniknełam na tak długo bo wiele się działo przez ten czas w moim zyciu. Ale, zostawmy to.

Pochorowałam się przez pogodę. Dwa razy bardzo przemarzłam. Już po raz któryśtam nie będę pisała dlaczego.

Namalowałam obraz na zamówienie. W zasadzie jestem nawet zadowolona co się żadko zdaża. Jak się na niego patrzy, robi się ciepło. Prześlę Wam kawałek lata, żeby miło było w zimie.

Płótno bawełna, olej, 30x40. czas: dłuuugo:P

i parę zdjęciówek które zrobiłam dzień przed śniegami.

kochany dąb

I moje zwierzaki. NIe wszystkie. Na zdjęciach brakuje Lolka i Kity

Fado vel Fadosław. Największy krejzol

Pedros - misiek kochany

i Bolek vel Bolesław.

W następnej notce która nie wiem kiedy się pojawi, wstawię zdjęcie obrazu który powstał jakoś hm.. październik-listopad. Osiemnastkowy. Ale o nim będzie więcej innym razem.

I koniec chyba. Bo juz mam dosyć w tym momencie. Tyle starań na nic. NO cóż. Pozdrawiam! Trzymajcie się ciepło!

sobota, 17 października 2009
....

Jeszcze niedawno podziwiałam jesień w mojej wioszce... I co? Nagle coś się pomyliło pogodzie i spadł śnieg. Co się z tym wiązało? Brak prądu przez kilka dni.
Jednak pomimo zimna i dziwnej pogody (bo niby jak ja okreslić) chodziłam do szkoły a wieczorem uczyłam się przy lampce naftowej (hm.. jak za czasów średniowiecza. Mmm :D) W końcu jednak zmogło mnie jakieś cholerstwo - katar, kaszel, ból gardła, głowy i mięśni. Jak ja to kocham...

We wtorek była u mnie A. Poszłyśmy do biblioteki, pogadałysmy. Brakowało mi tego:) Oby było więcej takich spotkań!
Jakoś nie mogę się do niczego zmobilizować. Mam na głowie malowanie, parę aktów, ogrom nauki. A jest mi tak okropnie ciężko się za coś zabrać, że nie da się tego opisać. I najgorsza jest ta rutyna, która wplotła się w moje życie; 5:20 trzeba wstać, 6:20 autobus, 8:00 szkoła i lekcje, później obiad, lekcje... Na końcu padam, bo nie mam siły. Jedynym urozmaiceniem w tym tygodniu był brak prądu:P Jeśli można to nazwać urozmaiceniem:P

A żeby nie było tak pusto, wstawię kilka zdjęć, które ostatnio zrobiłam.
Pozdrawiam!

17:00, bopoco19
Link Komentarze (1) »
niedziela, 27 września 2009
AKT

Podczas mojego chorowania skończyłam dłuuugo rysowany akt. Nie powiem kto był modelem;) Słodka tajemnica :D

Oprócz tego narobiłam sobie straszliwych zaległości. Niedługo wyjazd integracyjny na który nie jadę z przyczyn zdrowotnych. Ale nic straconego - czekają na mnie dwa obrazy. Jeden bardzo pilny a drug trochę mniej. To co powstanie w niedługim czasie zaprezentuję na blogu.

A swoją drogą, to mam parę prac do sprzedania:P (parę, czyt. 2). Jesli ktoś iałby ochotę (w co wątpię:P) to serdecznie zapraszam do kupienia;P

A oto i Akt!

I na tym kończę, bo praktycznie nie mam czasu. NOwa notatka pojawi się pewnie podczas wyjazdu integracyjnego czyli 8-9 października bądź troszkę wczesniej, gdy będe chciała coś z siebie wywalić:P

A i specjalnie dla Natalii P - postaram się narysować robota:P To będzie mój artystyczny pierwszy raz:P

Pozdrawiam!

 

środa, 16 września 2009
Anioły na ścianie

Szkoła, nauka, ogrom prac domowych, ciągłe wyjazdy i ogólny brak czasu. Wesele, poprawiny poprawin - tak, działo się, działo. I traf chciał, że dopadło mnie jakieś przeklęte przeziębienie. Kaszlę, chrypię (tracę głos) i ogólnie nienajlepiej się czuję. Muszę wyzdrowieć do soboty.

Ostatnio po raz pierwszy w życiu malowałam na ścianie. W sypialni pana Darka na ścianie zamieszkały dwa aniołki. Muszę powiedzieć, że było to bardzo fajne wyzwanie. Ważne, że efekt wyszedł całkiem nieźle jak na pierwszy raz. P.Darkowi i jego żonie się podobało, to najwazniejsze:) Całkowity efekt (tj. z namalowaną chmura i tłem) może wstawię innym razem, gdy dostanę zdjęcia.Teraz pokażę zdjęcia 'szablonów' i efektu na ścianie.

 

Może jutro uda mi się skończyć (w końcu) akt, który zaczęłam rysować na początku sierpnia. MOŻE. Niedługo trzeba będzie wziąć się za pędzel i namalować coś na płótnie...

A! Ania, dzięki! Wiesz jaką mi dzisiaj niespodziankę tą piosenką zrobiłaś?! Dzięki raz jeszcze!!

 

 

środa, 09 września 2009
Ech...

Znowu brak czasu. Taa... nadeszła szkoła. Tym razem liceum. To już nie przelewki. Klasa matematyczno-informatyczna. Zaczynam się martwić, że nie dam rady. Ale teraz za późno na jakiekolwiek zastanawianie się. Juz wybrałam i raczej nic nie zmienię. Jesli będzie bardzo źle, to jakoś wytrzymam te 3 lata.

Klasę mam ok, na prawdę. Alewiadomo, że to nie o to chodzi:P

NAwet nic nie napisałam po powrocie z wyjazdu. No trudno... Napisze tylko tyle - bardzo mi sie podobało.:) Chciałabym jeszcze raz tam pojechać;)

W sobotę wesele. Drugie już;) Jendo było pod koniec sierpnia. Bawiłam się świetnie! Dawno się tak nie wytańczyłam. Odciski - a raczej slady po nich - mam do tej pory.

I chyba koniec. W zasadzie nie wiem czemu tu jeszcze piszę. Może dlatego, że mam jakiś sentyment do tego bloga.. I chyba nic więcej, bo jakoś nie widzę żeby ktoś tu wchodził. Może czas to wszystko zakończyć i zacząć od nowa w innym miejscu? NIe wiem. Na razie nie mam na to czasu.Czekam tylko na sobotę. Ewentualnie może byc piątkowe popołudnie. Tak ok godziny 13. Bo mam już dosyć.

Pa.

sobota, 08 sierpnia 2009
Wyjazd

To już jutro. Dżizas, trochę się stresuję - czym? nie mam pojęcia. Ważne, że trochę od wszystkiego odetchnę (Aj low ju Arek:D:D) - żartuję;)

Możliwe, że w końcu naucze się pływać (tak, tak... nie potrafię). Chyba takim złym uczniem to nie jestem:)A co najważniejsze - będę mogła zobaczyć miejsce w którym spędzały dzieciństwo moje sąsiadki które serdecznie pozdrawiam:)

Wyjazd - 8 rano. Jestem już spakowana, no prawie spakowana. Zostały mi tylko jakieś duperelki. Po powrocie coś napisze i możliwe, że wstawię zdjęcia. Tradyszyn:P

Tak więc życzcie mi miłej podróży! Buziaki!

 
1 , 2