Liczniki odwiedzin
Kategorie: Wszystkie | UWAGA! | malarstwo | różności. | szkicownik | takie tam | zapiski
RSS
sobota, 08 sierpnia 2009
Wyjazd

To już jutro. Dżizas, trochę się stresuję - czym? nie mam pojęcia. Ważne, że trochę od wszystkiego odetchnę (Aj low ju Arek:D:D) - żartuję;)

Możliwe, że w końcu naucze się pływać (tak, tak... nie potrafię). Chyba takim złym uczniem to nie jestem:)A co najważniejsze - będę mogła zobaczyć miejsce w którym spędzały dzieciństwo moje sąsiadki które serdecznie pozdrawiam:)

Wyjazd - 8 rano. Jestem już spakowana, no prawie spakowana. Zostały mi tylko jakieś duperelki. Po powrocie coś napisze i możliwe, że wstawię zdjęcia. Tradyszyn:P

Tak więc życzcie mi miłej podróży! Buziaki!

niedziela, 02 sierpnia 2009
Ludzka głupota, namiot i reszta.

Może zacznę od początku.

Joanna przybyła i spędziłyśmy noc w namiocie. Było na prawdę zabawnie. Pogadałysmy sobie, posmiałyśmy się. Trochę zmarzł mi nos, ale dałam radę:D

Ludzka głupota... A tak - głupota. Gdy wczoraj powoli zaczynała się szykować do urodzin Karoliny (wyłączałam komputer:P) uslyszałam przeraźliwe wycie karetki. Po paru minutach na sygnale pojechała również straż. Pierwsza myśl - 'złote piaski' (jest to nasze hm... znane kąpielisko.) Miałąm już schodzić na dwór zorientowac się co i jak, gdy nagle niziutko nad nami poleciał śmigłowiec ratowniczy. Wylądował na kąpielisku. Pomyslałam sobie - cholera... kolejna tragedia?Jedna osoba juz raz złamała tam kręgosłup (na własne życzenie...) i do końca życia została przykłuta to wózka. Śmigłowiec długo nie ruszał. Zaczynałam się bać gdyż na kąpielisku pracuje moja kuzynka. Pisałąm do niej a ona nie dawała żednego znaku. W końcu jedna z naszych kuzynek (Katarzyna pracująca z OSP) zadzwoniła i powiedziała co się stało - pewien mężczyzna (jakiś na prawde młody) trochę sobie popił i wskoczył do wody. Dość długo nie wypływał. Gdy już w końcu wydostali go na powierzchnię, miał złamany kręgosłup i był nieprzytomny. Musiał mieć niedotlenienie mozgu. Nieprzytomnego smigłowiec zabrał do szpitala. Teraz po pierwsze - wózek do końca życia a po drugie jeśli odzyska przytomność - będzie tzw. roślinką. Po niedotlenieniu mózgu często tak jest. Wegetacja... I niby to nie głupota? Wszystko na własne życzenie. Kumple podpuszczają, upał w połączeniu z alko nie najlepiej idzie w parze. A później dzieją się takie rzeczy.

A na wsi  - czas bizonów (w zasadzie powinnam napisac kombajnów). Koszą i koszą. W zasadzie lubię ten widok ale mój organizm nie bardzo. Alergia od razu daje się we znaki. Zaczyna mnie dusić. Ale zdjęcia dałam rade zrobić bo kosił daleko:D

Niby podobe te zdjęcia ale jednak się róznią:) Kto widzi szczegóły? Żartuję;) Obiecałam jeszcze wstawić zdjęcia kunia mojej babuszki. I wstawiam, prosze bardzo:D Świetnie pozowała:)

No i może jeszcze wstawię nowe zdjęcia jednego z moich słodkich troli i Fadosława. Bo jakoś się powstrzymac nie mogę:)

Fado

Lolek

Oj my to teraz zoo mamy...2 psy - Pedros i Fado oraz 3 koty - Kita (matka Polka), Bolek i Lolek (małe trolki)

I to chyba wszystko.