Liczniki odwiedzin
Kategorie: Wszystkie | UWAGA! | malarstwo | różności. | szkicownik | takie tam | zapiski
RSS
środa, 09 września 2009
Ech...

Znowu brak czasu. Taa... nadeszła szkoła. Tym razem liceum. To już nie przelewki. Klasa matematyczno-informatyczna. Zaczynam się martwić, że nie dam rady. Ale teraz za późno na jakiekolwiek zastanawianie się. Juz wybrałam i raczej nic nie zmienię. Jesli będzie bardzo źle, to jakoś wytrzymam te 3 lata.

Klasę mam ok, na prawdę. Alewiadomo, że to nie o to chodzi:P

NAwet nic nie napisałam po powrocie z wyjazdu. No trudno... Napisze tylko tyle - bardzo mi sie podobało.:) Chciałabym jeszcze raz tam pojechać;)

W sobotę wesele. Drugie już;) Jendo było pod koniec sierpnia. Bawiłam się świetnie! Dawno się tak nie wytańczyłam. Odciski - a raczej slady po nich - mam do tej pory.

I chyba koniec. W zasadzie nie wiem czemu tu jeszcze piszę. Może dlatego, że mam jakiś sentyment do tego bloga.. I chyba nic więcej, bo jakoś nie widzę żeby ktoś tu wchodził. Może czas to wszystko zakończyć i zacząć od nowa w innym miejscu? NIe wiem. Na razie nie mam na to czasu.Czekam tylko na sobotę. Ewentualnie może byc piątkowe popołudnie. Tak ok godziny 13. Bo mam już dosyć.

Pa.

sobota, 08 sierpnia 2009
Wyjazd

To już jutro. Dżizas, trochę się stresuję - czym? nie mam pojęcia. Ważne, że trochę od wszystkiego odetchnę (Aj low ju Arek:D:D) - żartuję;)

Możliwe, że w końcu naucze się pływać (tak, tak... nie potrafię). Chyba takim złym uczniem to nie jestem:)A co najważniejsze - będę mogła zobaczyć miejsce w którym spędzały dzieciństwo moje sąsiadki które serdecznie pozdrawiam:)

Wyjazd - 8 rano. Jestem już spakowana, no prawie spakowana. Zostały mi tylko jakieś duperelki. Po powrocie coś napisze i możliwe, że wstawię zdjęcia. Tradyszyn:P

Tak więc życzcie mi miłej podróży! Buziaki!

niedziela, 02 sierpnia 2009
Ludzka głupota, namiot i reszta.

Może zacznę od początku.

Joanna przybyła i spędziłyśmy noc w namiocie. Było na prawdę zabawnie. Pogadałysmy sobie, posmiałyśmy się. Trochę zmarzł mi nos, ale dałam radę:D

Ludzka głupota... A tak - głupota. Gdy wczoraj powoli zaczynała się szykować do urodzin Karoliny (wyłączałam komputer:P) uslyszałam przeraźliwe wycie karetki. Po paru minutach na sygnale pojechała również straż. Pierwsza myśl - 'złote piaski' (jest to nasze hm... znane kąpielisko.) Miałąm już schodzić na dwór zorientowac się co i jak, gdy nagle niziutko nad nami poleciał śmigłowiec ratowniczy. Wylądował na kąpielisku. Pomyslałam sobie - cholera... kolejna tragedia?Jedna osoba juz raz złamała tam kręgosłup (na własne życzenie...) i do końca życia została przykłuta to wózka. Śmigłowiec długo nie ruszał. Zaczynałam się bać gdyż na kąpielisku pracuje moja kuzynka. Pisałąm do niej a ona nie dawała żednego znaku. W końcu jedna z naszych kuzynek (Katarzyna pracująca z OSP) zadzwoniła i powiedziała co się stało - pewien mężczyzna (jakiś na prawde młody) trochę sobie popił i wskoczył do wody. Dość długo nie wypływał. Gdy już w końcu wydostali go na powierzchnię, miał złamany kręgosłup i był nieprzytomny. Musiał mieć niedotlenienie mozgu. Nieprzytomnego smigłowiec zabrał do szpitala. Teraz po pierwsze - wózek do końca życia a po drugie jeśli odzyska przytomność - będzie tzw. roślinką. Po niedotlenieniu mózgu często tak jest. Wegetacja... I niby to nie głupota? Wszystko na własne życzenie. Kumple podpuszczają, upał w połączeniu z alko nie najlepiej idzie w parze. A później dzieją się takie rzeczy.

A na wsi  - czas bizonów (w zasadzie powinnam napisac kombajnów). Koszą i koszą. W zasadzie lubię ten widok ale mój organizm nie bardzo. Alergia od razu daje się we znaki. Zaczyna mnie dusić. Ale zdjęcia dałam rade zrobić bo kosił daleko:D

Niby podobe te zdjęcia ale jednak się róznią:) Kto widzi szczegóły? Żartuję;) Obiecałam jeszcze wstawić zdjęcia kunia mojej babuszki. I wstawiam, prosze bardzo:D Świetnie pozowała:)

No i może jeszcze wstawię nowe zdjęcia jednego z moich słodkich troli i Fadosława. Bo jakoś się powstrzymac nie mogę:)

Fado

Lolek

Oj my to teraz zoo mamy...2 psy - Pedros i Fado oraz 3 koty - Kita (matka Polka), Bolek i Lolek (małe trolki)

I to chyba wszystko.

 

czwartek, 30 lipca 2009
Problemy techniczne

Po pierwsze - jestem wściekła z tego powodu, iż przez ostatni czas na prawde duzo pisałam ale z powodów technicznych  niestety nie pojawiała się żadna notka. Musiałam wszystko usunąć. Eh, tyle wypocin poszło do 'kosza'.

Dobra, to dzisiaj juz krótko będzie żeby najwyżej nie żałowac jeśli coś ZNOWU będzie nie tak.

Pojechałam z Karoliną, Masią i Arkadyjuszem na przejażdżkę rowerową. Obiechaliśmy spory kawałek. Dzięki tej wycieczce przypomniały mi się stare dobre czasy. Zabawy w chowanego, podchody, gra w piłkę w sadzie u dziadków... Kurcze, brakuje mi tego. To było dzieciństwo. Teraz ja i moi kuzyni podrośliśmy (20 lat, 19, 17 i dwie 16) i już nigdy nie wrócimy do tego, co bło kiedyś. Przez pare minut stałam i myśląc głaskałam konia który był u moich dziadków. Zabawne było jak pozowała do zdjęć:) Karolina polowała aparatem na koguta i chodzące madame oko a także na stojące snopki. I pomysleć że jak miałam może 5-6 lat, to nawet wiązałam takie snopki. Kurcze, ale sentymentalnie.

Jutro ma przybyć do mnie Joanna vel Aśkum. Będziemy spać w namiocie (taa... na pewno nie zmrużymy oka;] po pierwsze nie da nam spać mój jakże kochany i cudowny pies Fado a po drugie myślę, że sobie trochę pogawędzimy bo dawno się nie widziałyśmy). Jesli wszystko będzie okey i nie wkadną się jakieś błędy techniczne, to może niedługo dodam nowy wpis ze zdjęciami (jeśli takowe powstaną).

A pózniej wyjazd... Kurcze, ciekawe jak to będzie:) Chyba nie mogę się doczekać:) I będe musiała malować obraz - zamówienie na kolejne ,maki (w zasadzie to identyczne maki na ciemnym tle, które malowałam dla znajomego). Szykują się same rozjazdy. Przeżyję:) A zdjęcia kunika może w nastepnej notatce. O!

niedziela, 22 lutego 2009
Zimowo.

   Za oknem ciągle zima. A myślałam (w zasadzie to byłam pewna), że już po ostatnich roztopach przestanie sypać. A tu proszę - biało, biało i jeszcze raz biało. Szczerze? Widok za oknem mnie inspiruje;) W piątek szalałam ze znajomymi na sankach. Znowu poczułam sie jakbym miała 6-7 lat :D Chociaż zapomniałam o nerwach związanych z wynikami badań. Wczoraj wyszłam na chwilę żeby zrobić parę zdjęć. Te oszronione drzewa dały mi wiele pomysłów na nowe prace. Ale czy coś z tego będzie?;) Pozyjemy, zobaczymy. A teraz kilka zdjęć zimy z mojego kawałka świata :)

 

Oszroniona brzoza.

świetnie pozowała:) 

Kita i zima. Fantastycznie pozowała:)

na moim 'podwyrku';)

gałązka wiśni. 

sosna

brzoza

szron.

Królowa Śniegu :)

I to na tyle. Pozdrawiam serdecznie:)

piątek, 02 stycznia 2009
Nowy początek.

Znowu kolejny początek.. Ile już było tych moich blogów. Chcę, aby ten był inny niż wszystkie poprzednie. Zainspirowały mnie blogi innych osób i tak powstał 'mój zakątek' :) Mam nadzieje, że będę tu pisała dłużej niż 3-4 miesiące. W zasadzie miałam zacząć pisać wczoraj, ale przez świętowanie Nowego roku, byłam całkowicie wyczerpana. Korzystając z okazji (chyba nie jest jeszcze za późno) chciałabym życzyć wszystkim SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! SAMOCYH RADOŚCI I POMYŚLNOŚCI! ABY W TYM ROKU SPEŁNIŁY SIĘ WASZE WSZYTSKIE MARZENIA! To byłoby na tyle.

Pozdrawiam serdecznie!

Justyna.